Take me

Pożegnanie z wojną README

Take me #12

Podziel się na Facebook Zobacz galerię

Serbski twórca ALEKSANDAR ZOGRAF w swoim komiksie „Pozdrowienia z Serbii” przedstawił piekło wojny w byłej Jugosławii z punktu widzenia cywila z małego miasta Pančevo, położonego blisko Belgradu. O przemocy, snach, medialnym obrazie bałkańskiego konfliktu i jego uproszczeniach rozmawiamy z Aleksandarem podczas jego wizyty na Międzynarodowym Festiwalu Kultury Komiksowej Ligatura w Poznaniu i przy okazji polskiej premiery jego albumu.

ROZPOCZYNANIE ROZMOWY OD POLITYCZNEGO TEMATU NIE JEST MOŻE ZBYT DOBRE, ALE CHYBA NIEZBĘDNE W KONTEKŚCIE TWOJEGO KOMIKSU. JAK SIĘ CZUŁEŚ, WIDZĄC ARESZTOWANIE RATKO MLADICIA? [ROZMAWIAMY 4 CZERWCA - PRZYP. RED.]

Kiedy to się stało, byłem w Portugalii. To była sensacja nawet w Lizbonie. Co zabawne, złapali go w wiosce niedaleko mojego miasta. Mam nadzieję, że to jest kolejna z dużych zmian w Serbii, szczególnie w stosunkach międzynarodowych, bo w gruncie rzeczy od 1990 roku znajdujemy się w większym lub mniejszym kryzysie.

CZY TO NIE DZIWNE, ŻE UDAWAŁO MU SIĘ UKRYWAĆ PRZEZ 14 LAT? SERBIA TO NIE JEST DUŻY KRAJ…

To jest absurdalne, ale Mladić ukrywał się – prawdopodobnie dzięki pomocy ludzi z serbskiej armii – na terenach wojskowych, a także w klasztorach. Choć dla mnie bardziej zabawną oraz niesamowitą historią jest ta związana z Karadžicem, który wybrał inną technikę – ukrywał się, będąc widzialny dla wszystkich. Zapuścił brodę, wąsy, włosy i zgrywał guru new age – mieliśmy swojego serbskiego Pana Naturalnego, jak z komiksu Crumba. Miał kontakt z tysiącami ludzi, którzy nawet nie zdawali sobie sprawy z jego prawdziwej tożsamości.

JAK TO SIĘ STAŁO, ŻE GDY WYBUCHŁA WOJNA W BYŁEJ JUGOSŁAWII, NIE WCIELONO CIĘ DO WOJSKA?

To wcale nie było takie trudne. Władze wojskowe najczęściej przychodziły po mężczyzn w nocy i dawały do podpisania papier, ale wiele osób, w tym ja, zdecydowało, że nie pójdzie. Kazałem mówić mojemu ojcu, że nie ma mnie w domu. A według ówczesnego prawa, jeśli nie podpisałeś papieru, nie musiałeś iść do armii ani na wojnę.

I NIE WRACALI PO CIEBIE?

Wrócili raz czy dwa. Ale wtedy się ukrywałem. Ojciec znów mówił, że np. wyjechałem nad Adriatyk, i nie wie, kiedy wrócę. Z drugiej strony władze wojskowe nie zmuszały za bardzo tych, którzy nie chcieli iść na wojnę. Bali się, że takie osoby zwrócą broń przeciwko nim. Najgorsze było jednak to, że na wojnę szły najniższe warstwy społeczne, w tym przestępcy wypuszczani z więzień, pojawili się najemnicy. Dla wielu wojna była po prostu biznesem, chętnie szli na front. Niektórym nie udało się uniknąć wcielenia do armii. Jeden z moich znajomych, twórca komiksów, Vostok, został posłany na front. Na szczęście zajmował się w biurze papierkową robotą. Dla armii był zbyt dziwny, by mu zaufać i dać broń do ręki.

W POZDROWIENIACH Z SERBII POKAZUJESZ, ŻE WIELE MŁODYCH OSÓB, CHOĆ NIE WALCZYŁO NA FRONCIE, NOSIŁO NA CO DZIEŃ MORO. SKĄD WZIĘŁA SIĘ TA DZIWNA MODA?

Wojna spowodowała wiele dziwnych zachowań. Niektórzy młodzi ludzie (również dzieci) zaczęli chodzić po ulicach w mundurach. Pojawiła się po prostu taka moda, cała atmosfera zaczęła się robić coraz bardziej „wojskowa”.

CZĘSTO W SWOIM KOMIKSIE POKAZUJESZ SCENY, KIEDY OGLĄDASZ TELEWIZJĘ I DZIĘKI NIEJ ŚLEDZISZ FRONTOWE WYDARZENIA. CZYM TEN OBRAZ WOJNY Z TELEWIZJI RÓŻNIŁ SIĘ OD TEGO, CO OBSERWOWAŁEŚ W SWOIM MIEŚCIE?

W większości krajów byłej Jugosławii w czasie wojny telewizja stała się dla władz doskonałym narzędziem propagandy. Rządy mogły dzięki niej narzucać ludziom projekcje swoich idei i myśli, a także budować, rzecz jasna, własny wizerunek. Najlepszym przykładem jest Milošević. Wiele osób mu wierzyło, bo emitowano to w państwowej telewizji, i wielu zachowywało się tak, jakby ich zahipnotyzował. Milošević to bardzo mały facet, przed wojną dyrektor banku, który dzięki wsparciu kilku osób zdołał przekonać społeczeństwo, że jest liderem potrafiącym rozwiązać problemy w Serbii. W końcu Serbowie uwierzyli w niego i jego charyzmę, choć w rzeczywistości był strasznie nudnym facetem. Ufali mu głównie starsi ludzie, bo to właśnie oni stracili poczucie bezpieczeństwa, które dawał im socjalizm. A trzeba pamiętać, że Jugosławia w czasach Tity to nie był PZPR. Żyło się dobrze i wygodnie. Zatem Milošević przedstawił się ludziom w telewizji jako ktoś, kto chce wciąż podążać socjalistyczną drogą Tity. Zrobiłem nawet osobny minikomiks o telewizji, o relacjach człowieka z telepudłem. Był sprzedawany w Wiedniu w urządzeniach przypominających automaty na papierosy. W zachodnich mediach, polskich również, Serbowie byli pokazywani jako „zły naród”.

JAK REAGOWAŁEŚ NA TAKIE RELACJE MEDIALNE?

To jedno z takich uproszczeń, wielkich uproszczeń, które zawsze pojawiają się w relacji z wojny. Ludzie chcą to wszystko jakoś zrozumieć. W swojej książce staram się to uproszczenie obnażyć. W czasie wojny byłem – i nie tylko ja oczywiście – przeciwko Miloševiciowi, jego rządowi i jego wizji państwa. Zanim wybuchła wojna, nikt tak naprawdę nie potrafi ł sobie wyobrazić, że to w ogóle może nastąpić. To też jest zupełnie inny rodzaj wyobraźni niż np. wyobraźnia uruchamiana podczas snu. Zanim to wszystko się zaczęło, żyłem sobie spokojnie w Pančevie i byłem szczęśliwy, tak jak wiele osób. I nagle wszystko zaczyna się zmieniać, ludzie na ulicy zachowują się jak szaleni, bo rzeczywistość ich przerasta. Ale ludzie w Serbii – jak wszędzie na świecie – są i dobrzy, i źli. Wyobraź sobie, że taka sama sytuacja jak na Bałkanach w latach 90. ma miejsce w Polsce. Część osób pewnie podąży za jakąś opętańczą ideologią, a część nie. Chcę powiedzieć, że moim zdaniem większość ludzi w każdym kraju nie chce mieć nic wspólnego z jakąś szaloną ideologią i nie chce brać udziału w aktach przemocy. Chcą po prostu żyć własnym życiem i nie interesuje ich, co robi rząd. To jest problem, bo taka postawa powoduje, że ludzie nie mają wpływu na swój rząd. I tylko mała grupa ludzi kontroluje to, co dzieje się w kraju. Co więcej, część osób nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, co władze robią, a zaczynają myśleć, kiedy jest już za późno. W medialnych relacjach Zachodu najbardziej zaskakiwały mnie przedstawiania sytuacji na Bałkanach w taki sposób, jakby było to typowe dla tego regionu, zupełnie specyficzne, swoiste. Jakby w żadnym zachodnim kraju podobna sytuacja nigdy nie mogłaby zaistnieć. A to złudzenie.

POWIEDZIAŁEŚ, ŻE WIĘKSZOŚĆ LUDZI NIE CHCE BRAĆ UDZIAŁU W AKTACH PRZEMOCY. ALE SERBOWIE WIEDZIELI NA PRZYKŁAD, CO ICH RODACY ZROBILI W SREBRENICY. I PO TAK OKRUTNYM LUDOBÓJSTWIE NIE OBRÓCILI SIĘ JEDNAK PRZECIWKO WŁADZY, NIE ODMÓWILI JEJ POSŁUSZEŃSTWA.

To znowu jest skomplikowana sprawa. Myślę, że większość Serbów wiedziała, co stało się w Srebrenicy. Ale wojna w byłej Jugosławii to konflikt, w którym ginęli i prześladowani byli ludzie po każdej ze stron. I to się nagle stało zwyczajne. Poza tym można by opisać problem z psychologicznego punktu widzenia. Wydarzenia II Wojny Światowej przyniosły Serbii, podobnie jak Polsce, bardzo traumatyczne doświadczenia. Była okupowana przez Niemców, ale także nękana przez reżimy współpracujące z nazistami. Wiele osób ginęło w okrutny sposób, również w obozach. Zdarzały się także zbiorowe mordy w serbskich miastach. Niemcy zbierali ludzi i rozstrzeliwali na miejscu.

CZYLI TRAKTOWALI ICH W TAKI SPOSÓB JAK SERBOWIE MUZUŁMANÓW W SREBRENICY.

Dokładnie tak. Wielu psychologów podkreśla, że ludzie, którzy byli torturowani w dzieciństwie i stali się ofi arami przemocy, w dorosłym życiu sami stawali się katami i torturowali innych. Powtarzają to, co stało się z nimi w przeszłości. Dla mnie masakra w Srebrenicy jest szokująca i strasznie trudna do zrozumienia. Ale te mechanizmy psychologiczne niestety tak działają. Nawet jeśli nie dzieje się to na poziomie świadomości, tylko w swego rodzaju narodowej podświadomości. Niestety wiele narodowych problemów w czasach socjalizmu Tito zamiatał pod dywan. Jugosławia miała być krajem spokoju i koniec. Nie rozmawiamy o problemach. A w wielonarodowym kraju nie da się uniknąć sporów. A potem to wszystko eksplodowało.

W TWOJEJ TWÓRCZOŚCI SNY SĄ BARDZO ISTOTNE. CZY W CZASIE WOJNY ŁATWO BYŁO CI ODDZIELIĆ KOSZMARY RZECZYWISTOŚCI OD SNU? JAK WTEDY PRACOWAŁEŚ ZE SWOIMI SNAMI?

Sny zawsze były dla mnie bardzo ważne. Należę do grupy twórców komiksowych, którzy mniej więcej w tym samym czasie – zupełnie niezależnie od siebie – zaczęli eksplorować powiązania pomiędzy snem a komiksem. Komiks jest bardzo dobrym medium do przedstawiania snów, odtwarzania ich, bo same słowa nie są w stanie dokładnie wyrazić tego, co ci się przyśniło. Sam obraz też nie. Dlatego połączenie słowa i obrazu sprawdza się idealnie. To jest o tyle ważne, że sny są skrajnie subiektywne, osobiste i trudno przekazać je komuś innemu. Opowiadałem w komiksach o swoich snach na przełomie lat 80. i 90., a później odkryłem, że w tym samym czasie robili to także tacy twórcy jak Julie Doucet, Jim Woodring, Max z Hiszpanii i kilku innych. W latach 80. redagowałem antologię Flock of dreamers, która zawierała prace twórców komiksowych zajmujących się snami. Wielu z tych twórców, którzy pojawili się w antologii, później udało mi się spotkać i dla wszystkich z nas było to bardzo ekscytujące. Moment, w którym sytuacja na Bałkanach zaczęła się komplikować, nie oznaczał końca mojego eksplorowania snów, ale skupiłem się na stanach hipnagogicznych.

NA CZYM TEN STAN POLEGA?

To stan między przebudzeniem a snem, kiedy ludzi zazwyczaj widzą obrazy w swojej głowie przypominające slideshow. Takie stany hipnagogiczne można starać się kontrolować, istnieją do tego specjalne techniki. Ale to, co widzisz, nie jest jak obrazy w głębokim śnie, które mają na ogół postać filmu. W stanie hipnagogicznym również bardzo łatwo zapomnieć to, co się widziało. Dlatego zaraz po przebudzeniu zapisuję wszystko w notatniku, po ciemku, bo światło powoduje, że zapominasz. Potem robię szkice, a następnie rysuję. Poza tym praktykuję tzw. świadomy sen, dzięki któremu zachowujesz świadomość, że śnisz, i możesz zmieniać treść snu . Dla mnie był to pewien sposób na przebudzenie świadomości w śnie. A wracając do Twojego pytania, w tej stresującej rzeczywistości postanowiłem po prostu zrobić komiks, który jednocześnie będzie eksplorował świat zewnętrzny i wewnętrzny, bo nawet w czasie wojny masz bogate, podświadome, wewnętrzne życie.

DLACZEGO W CZASIE WOJNY NIE UCIEKŁEŚ Z SERBII? JAKO ARTYSTA KOMIKSOWY, KTÓRY JUŻ WTEDY BYŁ ZNANY W EUROPIE I MIAŁ KONTAKT Z WIELOMA WYDAWNICTWAMI, MOGŁEŚ TO PRZECIEŻ ZROBIĆ?

Oczywiście mogłem, ale nie chciałem. Zabawne było to, że na początku lat 90. zacząłem publikować swoje komiksy najpierw głównie w USA, a Stany to był jedyny kraj, do którego nie mogłem pojechać. Udało mi się to zrobić dopiero w 1999 roku, krótko po bombardowaniu Serbii. Nie umiem teraz tego wyjaśnić, po prostu nie chciałem emigrować.

NIE BAŁEŚ SIĘ ZOSTAĆ? MOGŁEŚ PRZECIEŻ ZGINĄĆ OD BOMBY, KTOŚ MÓGŁ CIĘ ZASTRZELIĆ.

OK, w 1999 roku było faktycznie niebezpieczne, bo tereny przemysłowe w Pančevie były jednym z celów bombardowań NATO, ale czułem, że powinienem zostać, choć to wiązało się z ciężkim życiem i problemami. Poza tym postanowiłem opowiedzieć, co działo się w tym czasie w Serbii. Ponadto mimo wojny sporo podróżowałem i zwiedziłem wiele krajów, bo bardzo to lubię. Ale też – tak jak Odys – lubię wracać do swojego domu.

OD CZASÓW OPISYWANYCH W POZDROWIENIACH Z SERBII [1990–1999 – PRZYP. RED] MINĘŁO JUŻ WIELE LAT. JAK SIĘ CZUJESZ, PRZEGLĄDAJĄC DZIŚ TEN KOMIKS?

Jeśli mam być szczery, to nie lubię wracać do przeszłości i nie lubię sobie przypominać tego wszystkiego. To były okropne czasy i nie mam ochoty czytać tego jeszcze raz. Wiele z moich ówczesnych rysunków było w pewien sposób zdeformowanych, co chyba wynikało z fatalnego nastroju, który towarzyszył mi w tamtym okresie. Pozdrowienia z Serbii są też swego rodzaju pożegnaniem z tamtym czasem w moim życiu. Teraz robię coś zupełnie innego.

MOŻESZ ZDRADZIĆ, NAD CZYM OBECNIE PRACUJESZ?

Od 2003 roku cotygodniowo robię komiks dla belgradzkiego magazynu „Vreme”, który jest niezależnym politycznym pismem. Są to za każdym razem różne historie z przeszłości, które znajduję sobie najczęściej w prasie z lat 20. i 30. i przerabiam je na komiks – dwie strony w kolorze. To były czasy, w których teksty prasowe były o wiele ciekawsze niż dziś. Te historie z przeszłości pokazują, że niezależnie od czasów ludzie przesiadywali w barach i rozmyślali nad tymi samymi sprawami. Poza tym dużo podróżuję i w trakcie podróży powstają kolejne części komiksowej travelogue. Staram się obserwować, jak ludzie myślą i żyją, a także zrozumieć ich rzeczywistość. Będzie też odcinek o Polsce i Poznaniu. W trakcie swoich podróży staram się nie tylko spotykać miłych ludzi i pić w barach, ale także uchwycić pewne elementy rzeczywistości, które są szczególne dla danego kraju i przedstawić je w formie komiksowej.

COŚ SZCZEGÓLNEGO ZAOBSERWOWAŁEŚ W POLSCE?

Od dłuższego czasu chciałem przyjechać do Polski, bo zawsze miałem wrażanie, że Serbia i Polska mają wiele wspólnego. Nawet języki są do siebie na tyle podobne, że łatwo się dogadać. Chodzi mi również o podobny historyczny romantyzm, historyczne doświadczenia i charakterystyczne słowiańskie projekcje różnych idei. Teraz nie mogę Ci powiedzieć, o czym będzie opowiadał polski rozdział mojej historii. Na razie obserwuję, zbieram puzzle – ludzi, miejsca – a poskładam to sobie dopiero po powrocie do domu. Zawsze staram się też szukać w swoich opowieściach szerszego kontekstu.

W USA I EUROPIE POZDROWIENIA Z SERBII ZROBIŁY DUŻE WRAŻENIE NA KRYTYKACH I ZEBRAŁY DOBRE RECENZJE. A JAKI BYŁ ODBIÓR U CIEBIE W KRAJU?

Recenzje były głównie pozytywne i ludzie mieli poczucie, że jest to bardziej złożone spojrzenie na konflikt w byłej Jugosławii. Na ogół w każdym z dawnych jugosłowiańskich państw historie o wojnie tworzone są według schematu: są bohaterowie i „ci źli”. Starałem się zrobić to inaczej i chyba to zauważono. Ale oczywiście były też osoby, którym się nie podobało. Warto też podkreślić, że niestety w czasie wojny w bałkańskim komiksowym mainstreamie pojawiały się także komiksy popierające wojnę. Wydano album Kapetan Dragan gloryfi kujący działania jednego z liderów serbskich oddziałów paramilitarnych walczących w Chorwacji. Z kolei w Bośni powstał Bosman – superbohater z supermocami zwalczający wrogów. W Chorwacji powstawały podobne komiksy – w nich Chorwaccy żołnierze byli herosami, a Serbowie wyglądali jak neandertalczycy. Ale na szczęście żaden z tych komiksów nie stał się popularny. To była chwilowa moda w całym tym przerażającym, wojennym szaleństwie.

 

Rozmawiał: Sebastian Frąckiewicz

Skany: Fundacja Tranzyt / Centrala - Central Europe Comics Art

Bidding farewell to war

In his comic book, Bulletins from Serbia, the Serbian artist, ALEKSANDAR ZOGRAF, has portrayed the horror of war in the former Yugoslavia from the perspective of a civilian from the small town of Pančevo, situated near Belgrade. During his visit to the Ligatura International Comics Culture Festival in Poznań and around the time of his comic book Polish release, Aleksander talked to us about violence, dreams, the image the media presented of the Balkan conflict and the way it was simplified.

BEGINNING THE INTERVIEW WITH A POLITICAL TOPIC MIGHT APPEAR INOPPORTUNE BUT IT SEEMS NECESSARY WHEN YOUR COMICS ARE CONCERNED. WHAT DID YOU FEEL WHEN RATKO MLADIĆ WAS ARRESTED? (ED.: THE INTERVIEW TOOK PLACE ON JUNE 4)

I was in Portugal when it happened. It was a sensational news story even in Lisbon. Funnily enough, they captured him in a village close to my town. I hope this is yet another example of the major changes Serbia has been going through, especially regarding international relations, because we’ve been more or less suffering a crisis since 1990.

ISN’T IT STRANGE THAT HE HAD BEEN HIDING SUCCESSFULLY FOR 14 YEARS? SERBIA IS NOT A BIG COUNTRY AFTER ALL…

It’s absurd, but Mladić – most likely helped by some people from the Serbian army – has been hiding in military areas and monasteries. What I personally find even funnier and more unbelievable, however, is the story of Karadžic, who followed a different path – remaining confident while being visible to everyone. He grew a beard, a mustache, hair and acted the part of a new age guru – we had our personal Mr. Natural, like from the Crumb comics. He had contact with thousands of people who had no idea of his real identity.

WHAT HAPPENED THAT WHEN THE YUGOSLAVIAN WAR BROKE OUT, YOU WEREN’T CONSCRIPTED?

It wasn’t really that hard. Most often, the army would come for men at night and hand them documents to sign, but many people, including me, decided not to go. I asked my father to tell them I wasn’t at home. Under the law back then, if you didn’t sign the papers, you didn’t have to join the army, nor go to war.

THEY DIDN’T COME BACK FOR YOU?

They did once or twice, but I was hiding. My father would tell them that, for instance, I had left for the Adriatic coast and that he had no idea when I would be back. On the other hand, the army authorities didn’t really put pressure on those who didn’t want to go to war. They were afraid conscripts would turn their guns against them. What was worse though was that the lowest social classes were sent to war, including criminals released from prison, and that many mercenaries appeared. Many people found a business opportunity in the war and eagerly headed for the front line. Some failed to avoid being conscripted. One of my friends, a comics artist, Vostok, was sent to the front line. Luckily, he only did office paper work. The army found him too weird to trust him and put a gun in his hands.

IN BULLETINS FROM SERBIA, YOU PRESENT MANY YOUNG PEOPLE WHO DID NOT FIGHT AT THE FRONT LINE, BUT WORE MILITARY COLOURS ON A DAILY BASIS ANYWAY. HOW DID THIS UNIQUE FASHION START?

The war led to a lot of bizarre behavior. Some young people, including children, started to walk the streets wearing military uniforms. It was just a fashion as the general atmosphere got more military.

IN YOUR COMICS, YOU OFTEN DEPICT WATCHING TELEVISION AS A WAY OF STAYING UP TO DATE WITH FRONT LINE NEWS. HOW DID THE TV WAR IMAGE DIFFER FROM WHAT YOU OBSERVED IN YOUR OWN TOWN?

In most of the war-time Yugoslavia states, television served the authorities as a means of propaganda. Governments were able to catch people’s imagination with TV programs and, obviously, shape their own image. Milošević is the best example. Many people trusted him, because he broadcast on national television, and acted hypnotized. Milošević was a minor individual, a bank manager prior to the war, who took advantage of other people’s support to convince society that he was the leader able to solve Serbia’s problems. Eventually Serbians did trust him, and his charisma, even though, in fact, he was a very boring man. It was the older people who believed him mostly, since they were the ones feeling insecure after the fall of socialism. It has to be noted that Tito’s Yugoslavia was different from communist Poland. Life was good and comfortable. Milošević introduced himself on television as a man willing to keep on following Tito’s socialist path. I actually wrote a separate mini-comic about television and people’s relation with their TV set. In Vienna, it was sold from devices resembling cigarette vending machines.

IN WESTERN AND POLISH MEDIA ALIKE, SERBIANS WERE SHOWN AS THE EVIL NATION. HOW DID YOU FEEL ABOUT THIS MEDIA ATTITUDE?

It was one of those huge simplifications that are always made in war coverage by the media. People want to understand all of it somehow.I intended to uncover it with the comic book I wrote. During the war, I was one of those against Milošević, his state and philosophy. Prior to the war’s outbreak, no one really imagined it would happen. That kind of imagination is completely different than, for instance, the one working while you’re asleep. Before it all started, I lived a peaceful life in Pančevo and felt happy, like many others. Suddenly, it all started to change and people in the streets acted mad once the reality overwhelmed them. In Serbia – just like everywhere else in the world – you’ll find good and bad people. Imagine a situation similar to the 90s Balkan conflict occurring in Poland. There would probably be people ready to follow some demented ideology and others who wouldn’t. What I mean is that most of the people in every country want to have nothing to do with mad ideologies and don’t want to participate in violence. They just want to live their own lives and have no interest in what their governments do. Only a small group of people maintain control of what is going on in the country. What’s more, some people have no idea what the government does whatsoever and only start to realize it when it’s already too late. What surprised me in the Balkan war media coverage the most was how it was portrayed as natural and typical of the region. As if a similar situation could never occur in any other Western country. It’s an illusion.

YOU SAID THAT MOST PEOPLE DON’T WANT TO PARTICIPATE IN VIOLENCE. BUT SERBIANS KNEW WHAT THEIR FELLOW COUNTRYMEN DID IN SREBRENICA. AND AFTER THAT HORRIFYING GENOCIDE THEY DIDN’T OPPOSE THE GOVERNMENT, THEY DIDN’T REFUSE OBEDIENCE.

Once again, it’s a complex matter. I think most Serbians knew what happened in Srebrenica. But in the former Yugoslavian war, people died and were persecuted on all sides. And it suddenly became normal. Besides, you could approach the problem from a psychological point of view. The events of World War II left Serbia, not unlike Poland, with traumatic memories. The country was occupied by Germans and tormented by regimes collaborating with the Nazis. Many people were brutally killed, in concentration camps also. Sometimes group killings took place in Serbian towns. The Germans gathered people together and shot them on spot.

SO THEY TREATED THEM IN THE WAY SERBIANS TREATED MUSLIMS IN SREBRENICA.

Exactly. Many psychologists stress that people who were tormented and subjected to violence in their childhood become executioners when they become adults and treat others with violence. They replay what happened to them in their past. To me, the Srebrenica massacre was a shock and a matter extremely hard to comprehend. But those psychological mechanisms work like that unfortunately – even if not at the level of consciousness, then through some sort of national sub-consciousness. Unfortunately, during the socialism era, Tito swept many national issues under the rug. He wanted Yugoslavia to be a peaceful country. We were not to talk about any problems. But in a multicultural country, you can’t avoid problems unfortunately. And so it all went off.

IN YOUR WORK YOU PLACE A LOT OF IMPORTANCE ON THE MOTIF OF DREAMS. DURING THE WAR, DID YOU EVER FIND NIGHTMARES HAPPENING IN REALITY DIFFERENT FROM DREAMS? HOW DID YOU TAKE ADVANTAGE OF YOUR DREAMS BACK THEN?

Dreams have always been very important to me. I’m among those comics artists who independently started to explore links between comics and dreams at the same time. Comics is a great medium to present dreams, since words alone are not enough to accurately express what you dream of. Visuals alone are no good either. That’s why combining words and visuals works perfectly. It’s essential because dreams are the most subjective, private and hard to describe to others. I described my dreams in comics at the turn of the 1980s and later discovered that artists like Julie Doucet, Jim Woodring, Max from Spain and several others did the same thing. In the 80s, I worked on the anthology, Flock of Dreamers, which comprised works of comics artists dealing with the motif of dreams. I was lucky to have met many of those comics artists who were included in the anthology and it was a very exciting experience for all of us. The moment the situation in the Balkans got complicated did not mean I would stop exploring my dreams, although I focused more on hypnagogic (auditory) states.

WHAT ARE THOSE STATES?

It’s a state between dreaming and waking up, when you normally see slideshow images in your mind. Those hypnagogic states can be controlled; there are special techniques to do it. But what you see is not similar to deep dream phase images, which usually resemble a running film. In a hypnagogic state you also tend to easily forget what you dream of. That’s why I write down everything I dream of right after I wake up, with the lights off , since bright light makes you forget. Then I draft and later I draw. Besides, I practice the so-called lucid dreaming techniques, which allow you to maintain the consciousness that you’re dreaming and control how the dream develops. It’s like awaking awareness in a dream. But coming back to your question, I decided that in that distressing reality I would write a comic book exploring the outer and inner worlds alike, since even during the times of war you did have a rich subconscious inner life.

WHY DID YOU NOT FLEE SERBIA DURING THE WAR? AS A COMICS ARTIST ALREADY KNOWN IN EUROPE AND IN TOUCH WITH NUMEROUS PUBLISHING HOUSES, YOU COULD HAVE DONE IT EASILY.

Of course I could have, but I didn’t want to. In the early 90s, I started putting out my comics – first mainly in the US which, ironically, was the only country I couldn’t go to. I managed to get there only as late as in 1999, shortly after Serbia was bombarded. I can’t explain it now, but I just didn’t want to emigrate.

WEREN’T YOU AFRAID OF STAYING? YOU COULD’VE DIED IN AN EXPLOSION OR GOT SHOT.

Ok, it was dangerous in 1999; the Pančevo industrial areas were NATO targets for bombing. But I just felt I should stay, although it meant a hard life and numerous problems. Besides, I decided to tell the story of what was going on in Serbia at that time. Moreover, in spite of the hardships of the war, I traveled a lot and visited many countries, which I enjoyed a lot. But – just like Odysseus – I also enjoyed coming back home.

MANY YEARS HAVE PASSED SINCE THE TIMES PORTRAYED IN THE ABOVE-MENTIONED BULLETINS FROM SERBIA  (ED.: 1990–1999). HOW DO YOU FEEL READING IT NOW?

To be honest, I don’t like going back to the past and I don’t like recalling it all. Those were terrible times and I just don’t feel like reading about them again. Many of my then drawings were somewhat deformed, probably as a result of the awful moods I was in back then. Working on Bulletins from Serbia was also like bidding a farewell to that part of my life. Now I’m into something completely different.

CAN YOU TELL US WHAT YOU’RE CURRENTLY WORKING ON?

Since 2003, I do weekly comics for a Belgrade magazine called Vreme, which is an independent political magazine. Every issue features a different story uncovered from the past, most often found in the 20s and 30s press, and redesigned as comics – two pages in colour. In those days, press writing was much more interesting than it is today. Those stories from the past are evidence that, regardless of the historical period, people have always sat in bars and pondered over the same issues. Besides, I travel a lot and work on the successive parts of the travelogue series. I try to observe how people think and live, and to understand their lives. There will be a part about Poland and Poznań as well. During my trips, I try not only to meet nice people and drink in bars, but also to grasp certain elements of the reality which are particularly meaningful for the country I’m in and to present them in a comic manner.

WAS THERE ANYTHING SPECIFIC YOU NOTICED ABOUT POLAND?

I’ve wanted to visit Poland for a long time. I’ve always had the impression that Serbia and Poland have plenty in common. Even the languages are similar enough for people to easily communicate. It’s also about the manifestation of similar historical romanticism, experiences and the unique Slavic philosophy. I can’t tell you now what the Polish chapter of my story will be about. For now, I’m observing, collecting the pieces of the puzzle – people, places – I will put them together once I get back home. I always try to find a wider context to my stories.

IN THE US AND EUROPE CRITICS FOUND BULLETINS FROM SERBIA IMPRESSIVE AND GAVE THEM GREAT REVIEWS. HOW WERE THEY RECEIVED IN YOUR HOME COUNTRY?

Reviews were mostly favorable and people understood it was a more complex view of the former Yugoslavian conflict. Usually, stories told in every former Yugoslavian state are based on dividing the good ones from the bad ones. I intended to do it in another way and I believe it was noticed. Of course, there were some people who didn’t like it. Incidentally, during the war, some stories expressing approval of the war also appeared unfortunately in the Balkan comics mainstream. For instance, the album, Kapetan Dragan, glorifying one of the leaders of the Serbian paramilitary divisions fighting in Croatia, was released. In Bosnia, on the other hand, a story of a superhero armed with superpowers fighting his enemies, titled Bosman, came out. In Croatia, similar comic books were published – with Croatian soldiers depicted as superheroes and Serbians as Neanderthal men. But luckily, none of those comics gained popularity. It was a temporal fashion during that whole terrifying madness of the war. 

 

Interview by: Sebastian Frąckiewicz

Scans: Fundacja Tranzyt / Centrala - Central Europe Comics Art

LOGOWANIE

X
Zapomniałem hasła

ZAPOMNIAŁEM HASŁA

X