-
O Etno!
-
Torba, saszetka, neseser czy aktówka?
-
Wpływy oceanu
-
Wyluzuj!czyli kolejny trend w modzie męskiej
-
Patronat Pasteli
-
Stripes are all around me
-
Na błysk
-
Męskość czy miękkość czyli facet w 2012 roku
-
Strój wyłoniony z piany
-
Wielki Gatsby i klasa robotnicza
-
Trend fashion na 2012. Przywołujemy lata 20.
-
DRESSME
JAC cover shooting - backstage!
Kontenery po poznańsku
Take me 12
Kontenery jako centrum kultury wpisały się na dobre w tkankę miejską. Stały się w okresie letnim jednym z ciekawszych miejsc, gdzie można skubnąć trochę kultury. I to nie byle jakiej! – odpowiada Piotrek Wiśniewski, Booking & management BalconyTV Poznań, na pytanie o potrzebę istnienia Kontenerów na mapie miasta. – Delikatesy, Głośna Muza, najróżniejsze festiwale, no i Kontenery. Widzę, że Poznań się zmienia! – mówi. Z jego zdaniem zgadza się Ania Szamała, szefowa działu kultury z poznańskiego radia Afera. – Z pewnością KontenerART jest ważnym zjawiskiem w Poznańskiej kulturze – potwierdza. – Jest żywym dowodem na powodzenie oddolnej inicjatywy Poznaniaków, którzy konsekwentnie realizują swój pomysł. Promują kulturę pojmowaną jako sposób na codzienność, a nie jako coś, w czym bierze się udział raz na jakiś czas, koniecznie pod krawatem – wyjaśnia i dodaje: – Kultura nie musi być uroczysta, aby była wartościowa! Ma rację. Trudno w okolicy Kontenerów spotkać ludzi w biurowych uniformach i galowych strojach. Tutaj artyzm miesza się z piaskiem w butach, zimnym piwem, modnym luzem i lekkim lansem. Wszystko w pozytywnych tych słów znaczeniach. – Basia Bulat, Steaming Satellites, Brasstronaut – takie muzyczne smaczki nakręcały całą artystyczną bohemę; niesamowite wyczucie organizatorów, którzy dbają o dobór muzyków – chwali Piotrek. – Popularność, jaką cieszą się Kontenery, wskazuje na zapotrzebowanie na takie miejsca w Poznaniu. Zwłaszcza podczas wakacji, kiedy wiele instytucji nie funkcjonuje – kończy Ania z Afery.
– KontenerART to znak, że wartość kulturotwórcza obiektu nie zależy od grubości jego murów – zaczyna Marcin Kostaszuk, kierownik działu kultury w „Głosie Wielkopolskim”. – Jest wręcz odwrotnie. Nie ma schodów, windy, korytarzy i pochowanych w pokoikach ludzi, wszystko i wszyscy są na wyciągnięcie ręki. Ludzie czują się tam swobodnie – opisuje dziennikarz. To prawda. Bo jak niby przypilnować gości, kiedy pod nogami plaża, wokoło zieleń i rzeka, a wszyscy czują swobodną, wakacyjną atmosferę. Pytani przytakują: – Nienapuszony klimat i otwartość na innych – to dodaje uroku Kontenerom – dopowiada Radek Rakowski, lider lokalizacji, wydawca online z portalu Moje Miasto Poznań.
– Ale sam, nawet fajnie zaaranżowany kontener nie wystarczy – szybko dodaje Marcin z „Głosu”. – Musza być ludzie, którzy wezmą na siebie wszystkie konsekwencje tego pełnego otwarcia. Podziwiam Łowżyłów i wszystkich, którzy tworzą ten projekt, że poświęcają kolejne lato, by się z tym wszystkim boksować – podsumowuje. – Ja KontenerART traktuję jako udaną próbę znalezienia swojego miejsca na mapie Poznania przez ludzi, którzy chcą coś stworzyć, ale ich działalność nie mieściła się w wąskich ramach rozumienia kultury i podejścia do niej ośrodków utrzymywanych za publiczne pieniądze – opowiada Radek. – Ten projekt to nie tylko miejsce, to swoista filozofia podejścia do działań kulturalnych. Poprzez świadome przeniesienie się do kontenerów autorzy stawiają się niejako poza oficjalnym obiegiem kulturalnym, ale nie zamykają się w getcie! Zachęcają wszystkich innych, mówią: „zobaczcie, tak też można, tak też jest fajnie!” – twierdzi Radek. Balkony wtórują ten opinii.
– Od razu można było poczuć, że to pomysł, który był potrzebny w Poznaniu – mówi Gosia Kuzdra, kierowniczka kina Muza, o pomyśle Łowżyłow. – Wiele osób lgnęło do tego miejsca od momentu jego powstania. Jest to niewątpliwie przestrzeń, która daje możliwość dostępu do kulturalnych i artystycznych działań – kończy. Na pytanie o popularność Kontenerów Marcin z „Głosu” odpowiada: – Wpadam tam czasem na chwilę, czasem na trzy godziny. Po odpoczynek, który zamienia się w kulę śniegową rozmów z kolejnymi znajomymi, a potem znajomymi znajomych itd. Na warsztatach oklejałem starą półkę, na koncertach odkrywałem niszowe kapele, a czasem po prostu wpadałem w te wielkie fotele, żeby złapać luz. A poznańskie Balkony dodają: – Plaża, na której można swobodnie wypocząć przy dźwiękach artystów z całego świata prezentujących zawsze wysoki poziom, to jest to! Wszyscy zgodnie przytakują: – O Kontenerach się mówi, w Kontenerach się bywa, Kontenery żyją. A TAKE ME dodaje: – Do zobaczenia za rok.
tekst: Krystian Lurka















