-
O Etno!
-
Torba, saszetka, neseser czy aktówka?
-
Wpływy oceanu
-
Wyluzuj!czyli kolejny trend w modzie męskiej
-
Patronat Pasteli
-
Stripes are all around me
-
Na błysk
-
Męskość czy miękkość czyli facet w 2012 roku
-
Strój wyłoniony z piany
-
Wielki Gatsby i klasa robotnicza
-
Trend fashion na 2012. Przywołujemy lata 20.
-
DRESSME
JAC cover shooting - backstage!
mode:lina. ”My po prostu bardzo lubimy projektować”
Take me 12
Idąc do architekta, który ma nam zaprojektować dom, biuro albo mieszkanie, staramy się jak najlepiej przygotować do pierwszej rozmowy. Kalkulujemy budżet, oglądamy kolorowe magazyny, dobieramy wzory i materiały. Jak wielkie jest nasze zaskoczenie, gdy zamiast pytania o ulubiony kolor usłyszymy od architekta z całą powagą zadane pytanie o to, co jemy na śniadanie?
Właśnie tak działają Paweł Garus i Jerzy Woźniak, dwóch architektów prowadzących dynamiczną pracownię o wdzięcznej nazwie mode:lina. Przeglądając ich portfolio, mimo charakterystycznego stylu rzuca się w oczy ogromna różnorodność projektów, których się podejmują, i stosowanych w nich rozwiązań. Bez trudu są w stanie wyjaśnić, na czym polega ten fenomen: – W czasie rozmowy z klientem punktem startu nie jest dla nas rozmowa o gustach czy o estetyce – to jest dalsza część projektu, która wyłania się sama z siebie dzięki bardziej psychologicznemu podejściu. Na początku skupiamy się nie na tym, co będzie efektem naszej pracy, ale na tym, jaką wartość dodaną możemy uwzględnić w projekcie, jakie ma cechy charakteru i zainteresowania i jakie przyzwyczajenia klienta powinny być widoczne i zaspokojone w przyszłym domu. Rozmowy są najważniejszą i najdłuższą częścią procesu twórczego. Dzięki nim zdobywamy wiedzę, która pozwala nam zaskoczyć nie tylko klienta, ale również samych siebie. Wszystko, co projektujemy, ma być odpowiedzią na bardzo konkretne i indywidualne potrzeby, dlatego dwa mieszkania dla osób, które pozornie mają podobne wymagania, będą zupełnie do siebie niepodobne. Do klientów indywidualnych podchodzimy psychologicznie, do biznesowych – strategicznie. Architektura jest bardzo ważnym narzędziem marketingowym, a my sprawiamy, że to narzędzie jest skuteczne. Wykorzystujemy wszystkie dostępne metody i sposoby działania, żeby podkreślić to, co klient chce pokazać i przekazać, niezależnie od tego, nad czym pracujemy – pięknym i ciepłym rodzinnym domem czy nowoczesną restauracją, która ma przyciągać ludzi i nastawiona jest na zarabianie. Nasze projekty są skutkiem wnikliwej analizy osobowości i potrzeb.
Czego możemy się spodziewać, odwiedzając studio mode:lina? Przede wszystkim szczerej i długiej rozmowy o tym, co robimy, jak żyjemy, jakie są nasze zainteresowania, marzenia i przyzwyczajenia. Niech nie zdziwi nas pytanie o to, co robimy po przebudzeniu, a co przed snem, gdzie najczęściej rozmawiamy przez telefon, jaką lubimy muzykę i jakie kwiaty. A wszystko po to, żeby końcowy efekt był nie tylko zaskakujący, ale też idealnie dostosowany do naszych potrzeb.
Architekci z mode:liny, opowiadając o swojej pracy, chętnie stosują metaforę butów: – Są buty piękne i efektowne, robiące wrażenie i wzbudzające podziw, podobają się nam, ale zakładamy je tylko na specjalne okazje, bo są niewygodne i czasem czujemy się w nich nienaturalnie. Każdy ma też parę ulubionych adidasów, najchętniej w ogóle byśmy ich nie zdejmowali ze stóp, ale nie zawsze możemy je założyć. My, jak szewcy, dążymy do tego, żeby połączyć je w jedne piękne i uniwersalne buty. Aby je stworzyć, najpierw musimy poznać dokładny wymiar stopy. Pytani o najważniejszy aspekt współpracy z klientem, Jerzy i Paweł bez wahania odpowiadają: wzajemne zaufanie. – Robimy wszystko, żeby klient czuł się z nami komfortowo. Nie tylko po to, by mógł się przed nami otworzyć na początku powstawania projektu, ale też żeby mógł ze spokojem powierzyć nam dalsze etapy pracy. Przygotowując projekt, który najpierw przedstawiamy w formie wizualizacji, składamy pewną obietnicę – efekt ostateczny będzie wyglądał dokładnie tak samo. To ważne, bo ludzie nie zawsze mają zaufanie do tego, co widzą na ekranie komputera – opowiada Jerzy. Zaufanie jest też ważne na kolejnych etapach inwestycji: – Rozumiemy, że nasi klienci nie zawsze mają czas i umiejętności, żeby nadzorować samą budowę, ale dzięki temu, że na początku współpracy dali nam się poznać, bez obaw mogą nam powierzyć pilnowanie swoich spraw, bo mają świadomość, że doskonale wiemy, czego oczekują. Angażujemy się na każdym etapie projektu. Nam – tak samo jak klientowi albo może i bardziej – zależy, żeby końcowy efekt spełniał wszystkie jego wymagania. Dlatego jeśli trzeba, sami chwytamy za młotek i spędzamy noc na budowie. Jeśli istnieje taka potrzeba bierzemy odpowiedzialność za wszystkie etapy inwestycji – podsumowuje filozofię pracowni mode:lina Paweł.
Jeśli zastanawiacie się, czy realizacja takiego projektu nie jest kosztowną ekstrawagancją, architekci uspokajają: – Bardzo lubimy niskobudżetowe rozwiązania. Pozwalają nam uniknąć oklepanych pomysłów i zaproponować zupełnie inne, świeże spojrzenie. Liczy się dla nas satysfakcja z pracy. Nie tylko ta materialna. My po prostu bardzo lubimy projektować.
tekst: Aleksandra Binas
zdjęcia: Marcin Ratajczak
If we are going to meet architects, to commission them to design our house, office or apartment, we usually try to be well-prepared. We calculate the budget, skim through colourful magazines, choose materials and designs. What a big surprise, when the architect, instead of asking about our favourite colour, asks what we eat for breakfast.
If we are going to meet architects, to commission them to design our house, office or apartment, we usually try to be well-prepared. We calculate the budget, skim through colourful magazines, choose materials and designs. What a big surprise, when the architect, instead of asking about our favourite colour, asks what we eat for breakfast. This is what Paweł Garus and Jerzy Woźniak do. Two architects, running a dynamic workshop charmingly named mode:lina (modelling clay – loosely translated). Looking through their portfolio, despite their recognizable style, the first thing you notice is the wide variety of projects they take on and the solutions they come up with. They can explain this phenomenon quite easily: – When we talk to the client, we initially do not talk about personal preferences or aesthetic taste – this happens by itself, further into the process. At the beginning, we focus on what added value we can consider in the project, what are the clients' interests, character features, habits that have to be visible and fulfilled in the future house. These meetings are the most important and the longest part of the creative process. This is how we acquire the knowledge that will allow us to surprise not only the client, but also ourselves. Everything we design has to be an answer to very specific, personal needs. This is why two apartments for people who seemingly have similar expectations, will look completely different. We have a psychological approach to individual clients and a strategic approach to business clients. Architecture is a powerful marketing tool and we make this tool effective. We use all the available methods to accentuate what the client wants to show and highlight, no matter if we work on a beautiful and warm family house or a cutting-edge restaurant that has to attract people and generate income. Our projects are the effect of an in-depth analysis of needs and personality.
What is there to expect, when visiting mode:lina studio? Most of all an honest and long conversation on what we do, how we live, about our interests, dreams and habits. Don’t be surprised by questions such as what we do before going to bed, and after we wake up, where we take our phone calls, what flowers and music we like. All that to make the final creation not only surprising but also meeting our needs perfectly. The architects, when talking about their work, use a shoe metaphor: – There are gorgeous, striking shoes that we visually like, but only put them on to impress, on special occasions, because they are uncomfortable and we feel uneasy wearing them. Then there is that favourite pair of trainers everyone has – we could wear them all the time, but it’s not always appropriate. We, like shoemakers, aim at combining both of them into one beautiful and universal pair. To do that, we need to know the shoe size.
Asked about the most important aspect of working with the client, Jerzy and Paweł answer without hesitation: mutual trust. – We do everything to make the client feel comfortable around us. Not only for them to be able to open up in the initial phase, but also to trust us with added parts of the process. While preparing the project, the visualization part holds promise: the final effect will look exactly the same. This is very important, because sometimes, people have trouble trusting what they see on the computer screen – says Jerzy. Trust is also important later on: – We understand that our clients do not always have the time and knowledge to supervise the construction by themselves, but because we know one another well, they are aware that we know what they expect, so we can carry it out for them. We are very involved at every stage of the process.
Perhaps even more than the client, we expect the final product to meet all the expectations: if we have to, we grab tools and spend the night on the construction site. If there is a need, we take the responsibility for every single stage of the investment – Paweł sums up the philosophy of mode:lina workshop.
If you ask yourself about the costs of such an undertaking, the architects reassure: – We like low-budget solutions. They allow us to avoid clichés and offer a fresh, completely different approach. Satisfaction, not only in the material sense, is the main goal. We simply like to design.















