-
O Etno!
-
Torba, saszetka, neseser czy aktówka?
-
Wpływy oceanu
-
Wyluzuj!czyli kolejny trend w modzie męskiej
-
Patronat Pasteli
-
Stripes are all around me
-
Na błysk
-
Męskość czy miękkość czyli facet w 2012 roku
-
Strój wyłoniony z piany
-
Wielki Gatsby i klasa robotnicza
-
Trend fashion na 2012. Przywołujemy lata 20.
-
DRESSME
JAC cover shooting - backstage!
Teatr- to się zdarza. Tylko czy w teatrze?
Take me 12
A skoro się zdarza, to już tym bardziej powinien dziać się na takim festiwalu jak Malta. Tegoroczna edycja nie zawiodła. Można by powiedzieć nawet więcej, ale wtedy byłaby to już reklama. Niech wystarczy Wam to, że jestem zdecydowanie usatysfakcjonowany.
Kiedy zobaczyłem pierwsze szkice oprawy Malty, byłem trochę zaniepokojony. W szczególności temat festiwalu był dla mnie wielką zagadką. Temat wykluczenia bardzo często jest poruszany w teatrze, szczególnie tzw. zaangażowanym. Mówi się, że zastąpił on zaangażowanie polityczne charakterystyczne dla sztuk wystawianych przed 1990 rokiem i ma on w pewien sposób przywrócić teatrowi rolę medium opiniotwórczego, ma być jednym ze środków wyrażania emocji. Czy to się udało, ciężko wyrokować, chociaż patrząc na to, jak często statystyczny (nie lubię tego słowa) Polak chodzi do teatru, raczej nie.
Tegoroczną Maltę zilustruję przykładami spektakli, jednym z nich będzie Egzamin Teatru Usta Usta Republika, a drugim – spektakl Kornela Mundruczo It is Hard to Be a God. Oba traktują o wykluczeniu, a także przemocy, jednak skierowanej w zupełnie inną stronę.
Egzamin, ilustrowane muzyką interaktywne widowisko teatralne, stara się nam uświadomić, że każdy chociaż przed krotką chwilę w życiu przeżywa coś, co można nazwać „wewnętrznym wykluczeniem”. Powodują je rożne czynniki, jednak wspólnym mianownikiem jest stan, w którym jesteśmy kompletnie bezwładni i niewrażliwi na bodźce otoczenia. Może to być depresja, melancholia, wyobcowanie, żałoba. Wykluczenie to jakby egzamin, który zdajemy bądź nie. Oprawa Egzaminu jest chyba jego największym plusem, szczególnie pomysł zaimportowany z imprez Silent Disco, dzięki któremu możemy sami budować dramaturgię spektaklu poprzez wybór ścieżki dźwiękowej, którą będziemy słyszeć w słuchawkach. Również minimalistyczna scenografia dobrze współgrała z klimatem spektaklu. I na tym niestety kończą się zalety Egzaminu. Szczególnie zaskakujący był brak jakiejkolwiek dramaturgii, poszczególne sceny mimo że były dobrze przemyślane, w ogóle nie budowały napięcia. Podobnie było z finałem, który wprawdzie przyniósł odpowiedzi na pytania zadane w scenie pierwszej, ale były one tak rozczarowujące, że wstyd o nich pisać.
Warto natomiast napisać o scenach, które czasami urzekały swoją prostotą. Na przykład ta, w której bohater jako małe dziecko próbował zrozumieć, czym jest praca, biorąc za przykład swojego ojca, który każdego ranka ubierał koszulę, brał teczkę i jechał pociągiem z miasta A do miasta B. Całość została ułożona w formie rebusu lub prostej łamigłówki matematycznej. Scena ta pokazuje również patriarchalne stosunki panujące w domu Niewiadomskiego. Niestety, brak pomysłu na prowadzenie spektaklu zabijał przyjemność oglądania, nawet tych najciekawszych scen.
Na drugim biegunie leży spektakl It is Hard to Be a God Kornela Mundruczo. Diagnoza, której poddaje reżyser otaczającą nas rzeczywistość nie jest obiecująca. Znieczulica, tabloidyzacja mediów, nieszczęścia oglądane jak transmisje meczów, oto co znaczy nowoczesność. Czy można się przed nią obronić? Na to pytanie Mundruczo próbuje znaleźć odpowiedź , przypominając jednocześnie o wartościach, takich jak odpowiedzialność. Jednocześnie, co jest też może odrobinę szokujące, narratorem jest nie kto inny jak sam reżyser. Chociaż z drugiej strony równie dobrze mógłby to być kafkowski „everyman”, ponieważ problem przemocy i brutalności dotyka w równym stopniu nas wszystkich. Kornel Mundruczo wytyka nam także znieczulicę spowodowaną całkowitym uzależnieniem od przekazu medialnego, który z największej katastrofy potrafi uczynić reality show. W tym samym momencie pokazuje nam również, że mamy coraz większe problemy z odróżnieniem tego, co jest prawdziwe, od zainscenizowanej rzeczywistości.
Nie brakuje również w It is Hard to Be a God okrutnych scen, ilustrujących to, co spotyka tysiące obywateli Europy. Badanie ginekologiczne, gwałty, łamanie opornych kobiet przez okrutnych pośredników, są odwzorowane w najdrobniejszym szczególe, wydaje nam się, że są to filmy z Youtube’a. Czy jest jakaś szansa na normalizację? Wydaje się, że jest nią teatr, który łamie konwencję i stawia się w roli medium społecznego. Spektakl pokazywany był na scenie zmontowanej z odsłoniętego kontenera ciężarówki, a brutalne sceny w konwencji filmików wyświetlane były na ekranach.
Na Malcie nie zabrakło także znanego z poprzednich edycji Pippo Delbono, którego trupa pokazała obraz After the Battle. Jak zawsze w przypadku jego spektakli spotykamy się z wieloma środkami przekazu takimi jak performance, sztuki wizualne i muzyka. Jednak After the battle ma trochę inny charakter. Jego przekaz wydaje się jaśniejszy, jak gdyby zwiastował koniec pewnej drogi artystycznej. Pippo Delbono dociera poprzez brud, przemoc i korupcję charakteryzujące współczesność do punktu, który można by określić „krajobrazem po bitwie”, najgorsze minęło, ale zanim się pozbieramy minie jeszcze sporo czasu.
Teatr, który zaprezentował nam tegoroczny festiwal Malta, jest prawdziwym medium, niepróbującym odgrywać przerysowanych scenek, zamiast tego zastanawia się nad kondycją współczesnego człowieka i próbuje go leczyć. Terapia, którą zafundowały nam spektakle, każe jeszcze raz gruntownie przemyśleć to, w którą stronę zmierzamy, i zastanowić się nad tym, czy aby na pewno ten świat jest najlepszym z możliwych.
tekst: Radosław Szczygieł















