Take me

ŁUKASZ L.U.C ROSTKOWSKI MUSEME

Take me 13

O muzyce niebanalnie, o artyźmie na poważnie... O lewitowaniu w równoległej galaktyce, o tworzeniu nowej planety, o tym co z tą Polską opowiada ŁUKASZ RO STKOWSKI, człowiek renesansu, nam bardziej znany jako L.U.C – artysta raper.

MUSZĘ CI SIĘ PRZYZNAĆ, ŻE OBECNIE JESTEŚ JEDNYM Z NIEWIELU POLSKICH RAPERÓW, KTÓRZY NIE WZBUDZAJĄ WE MNIE UCZUCIA ZAŻENOWANIA... MOCNE TEKSTY TO JEDNO, ALE TO, CO PODOBA MI SIĘ NAJBARDZIEJ, TO FAKT, ŻE NIE ZAPOMINASZ O MUZYCE...

Dziękuję. Nie wzbudzać zażenowania to takie miłe (śmiech). Czasem się zastanawiam, czy to tylko ja mam tak wygórowane wymagania, czy naprawdę poziom polskiej popkultury ogólnie – bo przecież nie tylko o hip-hop chodzi – jest niższy niż poziom depresji frustrata z Elbląga (Elbląg jest położony poniżej poziomu morza, więc to podwójna depresja, a więc już bardzo niski poziom). Ale cóż, jest też tak wielu bardzo zdolnych ludzi. Jeśli chodzi o muzykę, to hołdując zasadzie „słucham muzyki, a nie gatunków”, jak Frodo przemierzam różne krainy, niosąc brzemię pierścienia nieklasyfikowalności. Dziś płyta nagrana samym głosem, jutro może italo disco. Wszystkim słuchaczom, którzy szanują mnie za produkcje muzyczne, dziękuję za przebrnięcie przez PyyKyCyKyTyPff . To była skrajnie hermetyczna i trudna płyta – moja fanaberia. Ta najnowsza będzie melodyjnym odreagowaniem.

DOTYKAM TEGO TEMATU, BO LISTA OSÓB, Z KTÓRYMI WSPÓŁPRACOWAŁEŚ, JEST IMPONUJĄCA: DUDZIAK, URBANIAK, MOŻDŻER, SMOLIK, PESZEK, NAMYSŁOWSKI, FOKUS, RAHIM... WIĘCEJ CHYBA NIE ZDOŁAM WYMIENIĆ JEDNYM TCHEM. CZOŁÓWKA AMBITNEJ POLSKIEJ SCENY MUZYCZNEJ. ZAZWYCZAJ RAP KOJARZONY JEST Z CIĘŻKIM BEATEM, A TU DUŻO WIĘCEJ, JAKBY CIEKAWIEJ...

Zaczerwieniłem się. Uwielbiam kooperację, wymianę energii. Spotkanie artystyczne to według mnie coś magicznego: lśnienie jak odblask księżyca w leśnym bajorku śnieżno zimowej nocy (śmiech). Wspomniane brzemię nieklasyfikowalności polega na tym, że hip-hopowcy przez wiele lat nie uznawali mojej muzyki właśnie przez te złamania stylistyczne. Zaś wszyscy inni postrzegali ją jako hip-hop, a przez to często przekreślali. Było to bardzo trudne, ale obiecałem sobie kiedyś, że zawsze będę starał się robić muzykę tak, jak czuję, a nie tak, jak wymaga stylistyka. Jestem tylko przetwornikiem tego, co usłyszałem. A słuchałem wszystkiego: od klasyki po Korna czy The Beatles. Stąd ta różnorodność, choć czasem już chyba przesadzam… Niektóre moje produkcje są wręcz barokowe pod względem rozmaitości. Ostatnio staram się więc upraszczać.

PASZPORT POLITYKI, YACH... CO NIESIE ZE SOBĄ MIANO ARTYSTY, TAKIEGO PRZEZ WIELKIE „A”?

Nie trzeba myć zębów i można wyjmować gotówkę ze wszystkich bankomatów. Zdobywa się kolejne uprawnienia w światowej lidze ludzi umiejętnością zasłużonych – w skrócie: ŚLUZ. Najpierw możesz puszczać bąki w towarzystwie, potem walić suchary, chodzić w szlafroku do SPA, kremować uda, no i w końcu te kaprysy. Koks na tacy z zębów wiewiórek nepalskich, kominek w busie koncertowym, dekoder telewizji Trwam w garderobie. Ponoć jak ma się Oskara, nie trzeba już ustępować miejsca starszym w autobusie. Dlatego nie chcę na razie Oskara. Okropnie szydzę. Przepraszam, to dlatego, że oczywiście niewiele to za sobą niesie. Zwykle jest tak, że prawdziwy splendor spada na kreatury, takie jak Gosia Andrzejewicz czy jej klony. Ale to normalne. I tak jest już dużo lepiej. Dobrze, że potrafiliśmy docenić np. Marię Peszek. Choć niestety także zdeptać. Oczywiście odczuwam wiele pozytywów dzięki wyróżnieniom. Czasem jestem w potężnym szoku, jakie rzeczy jestem w stanie już załatwić, z kim koresponduję, czyje zaufanie zdobywam itd. Na pewno traktują mnie poważniej. Mogę robić coraz większe projekty z większym rozmachem i to jest dla mnie najpiękniejsze.

PYTAM, BO ROBIĄC MAŁY RESEARCH, ZNALAZŁAM PRZY TWOIM NAZWISKU, KILKA… FACHÓW, ZAWODÓW, PROFESJI?

No tak. Myślę, że najgorsze było to, że człowiek, który prasuje ulice żelazkiem i pije herbatę pod wodą, majstrował przy publicznych kuchenkach gazowych. To było dla mnie dość abstrakcyjne. Bardziej niż news o zabiciu Bin Ladena i wrzuceniu go do wody. Ale przecież żadna praca nie hańbi. No może kilka...

KIM JESTEŚ „NAJBARDZIEJ”? ZABRZMIAŁO DOŚĆ PRETENSJONALNIE.

Najbardziej sobą. Szczęśliwą, półświadomą anteną, która odbiera i nadaje sygnał. Przetwornikreatorem. Nie zawsze tak było. Próbowałem się dostosowywać do różnych środowisk i profesji. Życie jest jak spacer przez targi fryzjerskie – każdy próbuje Cię wystylizować na swój sposób. Inną fryzurę Ci układa rodzina, inną środowisko, inną telewizja. Z czasem zapominamy, jaki właściwie był nasz kolor włosów. Wtedy najlepiej wyjechać do lasu i pobyć samemu, aż prawdziwe włosy same odrosną. Ale przepraszam, oczywiste dyrdymały plotę... Chodzi mi o to, że niełatwo znaleźć prawdę o samym sobie.

WCIĄŻ CI MAŁO? STĄD POMYSŁ NA WIELOPŁASZCZYZNOWY PROJEKT?

Po części tak. Wynika to z mojej chorej ambicji i potrzeby odkrywania nowych lądów. Ale przyczyn jest więcej niż dziur w polskich drogach. Jedna z nich mieści się we wcześniejszym pytaniu. Nowy projekt tworzyłem, bardzo mocno myśląc o odbiorcach, którym chciałem pomóc znaleźć szczęście, jakim jest samorealizacja, odnalezienie prawdy o sobie i spełnianie ukrytych marzeń. Wszystkie moje projekty są wynikiem jakiejś mojej głębokiej potrzeby i pewnego zapału. Ale jedne z nich realizują bardziej moją potrzebę (PyyKyCyKyTyPff ), inne są zrobione bardziej z myślą o społeczeństwie np. 39/89 Zrozumieć Polskę.

KOSMOSTUMOSTÓW – SAM TYTUŁ ŚWIADCZY O DUŻEJ KREATYWNOŚCI, CIEKAWYM KONCEPCIE. A GDYBY TAK W KILKU SŁOWACH GO SCHARAKTERYZOWAĆ?

Nie da się (śmiech). Trzeba w to wejść. To opowiastka z morałem, która przez wielowątkowość tworzy cały mikroświat odrealnionego miasta Stumostów. Kolejna, Planet L.U.C jak PolaQwitu.

MOŻE I JESTEM SCEPTYCZNA, ALE CZY TY NAS NIE PRZECENIASZ? NAS, CZYLI POTENCJALNYCH ODBIORCÓW. CHODZI MI O LICZBĘ FORM PRZEKAZU. MY POTRZEBUJEMY PO CHŁOPSKU... SAM WIESZ, ŻE AMBICJE SIĘ TŁUMI... WIDAĆ TO W SHOW-BIZNESIE.

Nie tyle tłumi się ambicje, co bardziej promuje talenty wizualne niż umysłowe. Promuje się ładny głos, ciało, które wygina się jak wąż, człowieka, który potrafi wejść do garnka i przez pierdnięcie zagotować wodę – show. Faktycznie ciężko jest promować myśl, tekst, grafikę i przez to pole odbiorców bardzo się zawęża. Myśl dostaje po dupie, jak mały urwis, co podpalił babci kapcie, ale wciąż warto wierzyć w ludzi i ich intelekt. Wiem już, że nigdy nie będę Wiśniewskim. Znam swoją karmę i drogę. Wiem, że jestem odmieńcem, idę więc na pewne ścięcie. Wiem, że społeczeństwo potrzebuje po chłopsku. Wiem też, że po chłopsku to wcale nie jest źle. Znam wiele osób, które mówią po chłopsku i jest w tym coś pięknego. Ale zawsze chciałem zaoferować ludziom coś więcej, dać im alternatywę i budować konceptualne mikroświaty. Czasem te nagrody i wyróżnienia dają mi poczucie, że być może na jakiś polach jestem pionierem. Ale już po chwili przypominam sobie Tolkiena czy Wachowskich i uświadamiam sobie swoją nędzność. Powiedzmy, że sztuką jest zrobić rzecz rozbudowaną, skomplikowaną, a zarazem spójną i sensowną. Jednak ważniejsze jest chyba, by uczynić to tak, aby przeciętni ludzie zrozumieli ją i znaleźli w tym coś dla siebie. Chyba...

WIEM, ŻE NIE ZGODZIŁEŚ SIĘ NA UDZIAŁ W PEWNYM TELEWIZYJNYM PROGRAMIE...

Tak, odmówiłem jurorowania w The voice of Poland. Zaproponowali mi to, bo nagrałem płytę samym głosem. Zresztą w Polsce robi to fajny reżyser, którego znam. To dzięki niemu – tak jak się spodziewałem – program nie jest wcale żenujący. Myślę, że zgodziłbym się na to gdybym a) na prawdę umiał śpiewać, b) uważał się za autorytet wokalny, c) mógł przygotowywać z kandydatami ich repertuar, a nie zorane jak odbyt więźnia z Alcatraz womityczne hity. No cóż, taka licencja.

MAM WRAŻENIE, ŻE NIE MOŻESZ USTAĆ W MIEJSCU. COŚ W RODZAJU ARTYSTYCZNEGO ADHD... CO CIĘ NAKRĘCA?

Pomysły. Mam sporo wad, do tego choruję więcej niż dzienna łączna liczba spóźnień na PKP – mózg jak Ferrari, lecz ciało jak Atari... Ale dziękuję Bogu za to, że cały czas mi się chce. Nakręcają mnie coraz fajniejsze koncerty, coraz więcej słuchaczy, kibicujący dziennikarze i levée bliscy. Także praca z autorytetami – bardzo zdolnymi wokalistami, grafikami, rysownikami...

GDYBYM MOGŁA CI CZEGOŚ ŻYCZYĆ, A ZDAJE MI SIĘ, ŻE DUŻO JUŻ MASZ, CO BY TO MOGŁO BYĆ?

Zdrowia. To jedyna rzecz, której mi czasem brakuje. 

 

ROZMAWIAŁA / Magda Howorska 

GRAFIKI / Grzegorz Przybyś

LOGOWANIE

X
Zapomniałem hasła

ZAPOMNIAŁEM HASŁA

X